Dostęp do przedmiotów ortopedycznych, środków technicznych, środków pomocniczych
Narodowy Fundusz Zdrowia na refundację sprzętu rehabilitacyjnego i środków pomocniczych dla niepełnosprawnych i
przewlekle chorych NFZ przeznacza 500 mln zł.
Na refundację leków Fundusz przeznacza...7 mld zł.
Narodowy Fundusz Zdrowia zwraca dziś przewlekle chorym i niepełnosprawnym ok. 30 proc. kosztów zakupu wózka inwalidzkiego, protezy lub pieluchomajtek. Na liście refundacyjnej jest kilkaset produktów.
Najtańsza kula kosztuje 30 zł. NFZ refunduje więc osobie potrzebującej tego typu sprzętu ok. 10 zł. Koszt wózka inwalidzkiego typu aktywny (jego podstawową cechą jest: niezawodność, lekkość, zwrotność, bezawaryjność) to 6-12 tys. zł. Najwyższe dofinansowanie (po uwzględnieniu dofinansowania z NFZ i PFRON) to 4,5 tys. zł. Brakującą resztę - osoba ubiegająca się o tego typu pomoc - musi zapłacić sama. Dla osoby która jest na rencie albo zasiłku chorobowym jest to koszt niewspółmiernie wysoki do osiąganych dochodów i praktycznie niemożliwe. Ogólny limit NFZ na tego typu zadania został ustalony... ponad 10 lat temu. Od tego czasu dużo się zmieniło w dziedzinie technologii i samym postrzeganiu osoby niepełnosprawnej (to że stawia się na maksymalną samodzielność i maksymalną mobilność - co ma umożliwić niezawodny sprzęt zastępujący nogi).
Istnieje konieczność dostosowania limitów cenowych do obecnych realiów. Wąski zakres rodzajowy, ustalone okresy używalności (wózek inwalidzki o napędzie ręcznym - 5 lat) oraz limity cenowe i ilościowe przedmiotów i środków pomocniczych powodują nadmierny udział ubezpieczonych w cenie ich nabycia. Zdaniem zainteresowanych, ustalone limity na niektóre środki pomocnicze (np. cewniki urologiczne, pieluchomajtki, sprzęt stomijny) nie są adekwatne do rzeczywistych potrzeb ubezpieczonych, a limity cenowe ustalone w wysokości niższej od faktycznej ceny nabycia, powodują, że nawet artykuły przyznawane bezpłatnie - w rzeczywistości wymagają wnoszenia dodatkowej opłaty.
Drugą niemniej ważną sprawą rozszerzenie tych przedmiotów i środków - system nie przewiduje indywidualnej oferty skierowanej do konkretnej niepełnosprawności (wózek inwalidzki to zawsze ciężka, szpitalna maszyna o konstrukcji rodem z lat 60-tych, która wymaga obsługi osoby drugiej, a nawet trzeciej).
Niebywałą rzeczą jest traktowanie przez NFZ wózka elektrycznego jako zbędnego gadżetu.
NFZ... w ogóle nie przewiduje tego typu pomocy w ramach ubezpieczenia. Uściślijmy - sprzętu dla ludzi najciężej niepełnosprawnych, którzy nie są w stanie samodzielnie się poruszać i taki wózek jest dla nich jedynym środkiem umożliwiającym funkcjonowanie. Jedyną możliwością uzyskania pomocy w tym zakresie w Polsce jest aplikowanie w programie własnym PFRON p.n. PEGAZ 2003. W przypadku tego programu obowiązuje kryterium dochodowe.
Co pozostałoby z tej formy wsparcia, gdyby PFRON odszedł od tego programu? Cena takiego wózka to cena średniej jakości auta. We wszystkich kategoriach dofinansowania (sprzęt rehabilitacyjny, środki techniczne, środki pomocnicze) nie wiedzieć czemu obowiązuje kryterium dochodowe. Przecież tego typu pomoc dotyczy najciężej poszkodowanych, a koszty, związane z niepełnosprawnością są ogromne i często ponoszone kosztem wyrzeczeń całej rodziny.
W czerwcu 2008 NFZ wydał nowe rozporządzenie nakazujące osobom niepełnosprawnym stawiać się osobiście po wózki, pieluchomajtki, protezy rąk i nóg, aparaty słuchowe, cewniki, pampersy. Obostrzenie dotyczy 5 mln osób. Wprowadzony przez NFZ przepis jest precedensem na skalę światową. Chodziło o zahamowanie fali nadużyć. Podobno pieluchomajtki były pobierane przez nieuczciwych na osoby nieżyjące. To nie jest rzeczywistość rodem z PRL, to rzeczywistość Anno Domini 2008.
Nowy przepis sprawił, że wielu chorych musi przychodzić do sklepu, dosłownie ledwo trzymając się na nogach; a co z obłożnie chorymi np. na chorobę Alzhaimera?
Trzeba spełnić podstawowy warunek - trzeba pokazać zaświadczenie lekarskie potwierdzające, że chory sam nie może przyjść do sklepu. Zdobycie takiego dokumentu wiąże się wizytą w przychodni lub szpitalu. W przypadku małych miasteczek i wsi to wielogodzinna wyprawa i dodatkowe koszty.
Takie przepisy mógł wymyślić tylko ktoś bez wyobraźni.
Oprac. Izabela Siemaszko
Copyright © 2008 by GVA