O projekcie  |   Forum  |   Czat  |   Kontakt  |   Newsletter   

  Alkowa

  Biblioteczka twoich       uprawnień

  Pokój zwierzeń

  Portrety

  Pracownia

  Prawo od kuchni

  Salon piękności

  Spiżarnia

  Kącik       psychologiczny


  Grundtvig


  Album Rodzinny

  Dom Otwarty w       mediach











Patron medialny

Artykuły

 

Niepełnosprawność i związki

O związkach napisano już wiele. Jest to temat tak popularny, ponieważ dotyczy jednej z najważniejszych rzeczy w życiu każdego człowieka. Wszyscy z pewnością znamy to uczucie, jak na widok jakiejś osoby serce nam zaczyna bić szybciej, a w brzuchu fruwa tysiąc motyli. Czujemy się pełni energii, nie możemy spać, żyjemy jak w euforii. To skutek działania hormonów w naszym ciele, romantyczniej nazwany "zakochaniem". Ów stan jest niezależnym od naszej woli działaniem natury, i dopaść może każdego - czy jesteśmy biedni czy bogaci, zdrowi czy chorzy.


Gdy kogoś poznajemy, zwracamy uwagę na rzeczy powierzchowne - wygląd zewnętrzny, strój, uśmiech. Każdy z nas ma jakiś ideał, który z reguły wynosi z domu rodzinnego, szukając w dorosłym życiu partnera podobnego do ojca czy partnerki posiadającej cechy matki. Wybierając kogoś "na całe życie", dążąc do partnerskiego związku, chcemy nie tylko dawać, ale też brać. Pragniemy zaspokoić wiele swoich potrzeb - kochania i bycia kochanym, bezpieczeństwa, oparcia, bliskości i więzi. Dlatego kobiety szukając partnera zwracają szczególną uwagę na odpowiedzialność i dojrzałość mężczyzny oraz jego stałość uczuć i siłę fizyczną. Mężczyzna charakteryzujący się takimi cechami jest zdaniem większości kobiet gwarantem bezpieczeństwa i zapewnienia dobrostanu rodzinie. Z kolei dla mężczyzn ważny jest wygląd zewnętrzny kobiety, świadczący o dobrym zdrowiu i zdolności do urodzenia dziecka oraz jej subtelność i czułość, co - w oczach mężczyzn - czyni z kobiety odpowiednią kandydatkę na żonę i matkę.


Powyższe "standardy" wyboru partnera z jednej strony wynikają zatem z naturalnego instynktu, a z drugiej zostają nam niejako wdrukowane przez społeczeństwo w procesie wychowania. Dlatego wszyscy - w mniejszym lub większym stopniu - im ulegamy. Co wobec tego czuje ktoś, kto nie do końca pasuje do owego idealnego obrazka osoby silnej i zdrowej wchodząc w związek? Jak odbiera ją potencjalny partner?


Dlaczego czasem trudno się przełamać?


Przewlekła choroba lub niepełnosprawność może pojawić się z różnych powodów i w różnym wieku. Pojawienie się jej w dzieciństwie zmienia diametralnie życie dziecka i jego rodziny. Dla młodego człowieka jest to sytuacja niezrozumiała i obca. Jego udziałem stają się rzeczy trudne, których przeciętne dziecko nie doświadcza. W chwili utraty pełnej sprawności w pewien sposób tracą beztroskie dzieciństwo. Dla rodziców - bardziej świadomych sytuacji - jest to z reguły szok. Ich postawa wobec pojawiającej się choroby u pociechy ma ogromny wpływ na stan psychiczny dziecka. Rodzice natomiast taką sytuację często traktują jak osobistą tragedię, którą trudno im zaakceptować. Z jednej strony czują ogromy gniew i żal do losu o to, co się stało, ponieważ z pewnością zmienia ona również ich życie i plany. Z drugiej strony czują ogromną bezsilność wobec problemu i lęk o dobro i przyszłość dziecka. Owa mieszanina emocjonalna powoduje, że rodzice zaczynają młodego człowieka traktować inaczej. Kierując się - na swój sposób rozumianym - jego dobrem, stają się nadopiekuńczy i otaczają dziecko parasolem ochronnym, a w rezultacie zaczynają przekazywać choremu synowi czy córce własne lęki i gniew na los. Chcąc ustrzec latorośl przed kolejnym cierpieniem i rozczarowaniem czasem mawiają, że muszą oni być bardziej ostrożni w życiu i doborze partnera. Co więcej, nierzadko zdarza się, że rodzice w ogóle nie przygotowują swojego niepełnosprawnego czy przewlekle chorego dziecka do życia w związku partnerski, założenia uważając, że niesprawny młody człowiek małe ma szanse na znalezienie drugiej połówki.


Do tego dokładają się niekiedy bardzo trudne doświadczenia chorych dzieci ze zdrowymi rówieśnikami. Młodzież bowiem często porównuje się i rywalizuje między sobą. Dla niesprawnych chłopców jest to trudny czas, ponieważ często nie są oni tak wysportowani i rozwinięci fizycznie jak ich rówieśnicy. Dziewczyny natomiast zaczynają dostrzegać różnice w fizycznym wyglądzie pomiędzy sobą a koleżankami, zdają sobie sprawę, że być może nie będą mogły założyć butów na wysokim obcasie lub spódniczki mini. Ponadto, meritum w życiu młodych ludzi z niepełnosprawnością stanowią często zabiegi związane z rehabilitacją i usprawnianiem. Ich życie staje się więc mniej spontaniczne, gdyż muszą wziąć pod uwagę wymogi i ograniczenia niesprawności, często wyłączające z życia szkolnego i towarzyskiego.


W efekcie wszystkich doświadczeń - zarówno wyniesionych z domu, jak i z kontaktów z rówieśnikami - może się zdarzyć, że dziecko zmagające się z niepełnosprawnością wyrośnie na osobę z zaniżoną samooceną i dużą ilością obaw oraz żalu do losu za sytuację, w jakiej przyszło jej żyć. Często taki człowiek ma poczucie zmarnowanego życia i nie może ze swoją sytuacją się pogodzić. Z powodu lęków przekazanych mu przez rodziców oraz w wyniku porównań z rówieśnikami, taka osoba często ma poczucie inności i mniejszej atrakcyjności fizycznej. Stąd czasem trudno jest jej przełamać psychiczną barierę lęku przed odrzuceniem i nawiązać bliską relację partnerską. Oswojenie lęków gromadzonych od dzieciństwa często wymaga czasu i trudnej pracy nad sobą. Niekiedy niezbędna jest fachowa psychoterapia.


Jak widzi to druga strona?


Postaw i ich motywów osób sprawnych wobec niepełnosprawnych i przewlekle chorych jest wiele, także w kontekście związków partnerskich.


Człowiek, który do tej pory bezpośrednio nie zetknął się z cierpiącymi na choroby przewlekłe czy niepełnosprawnymi, z pewnością w odbiorze takich osób kieruje się jakimiś stereotypami, strzępkami informacji z mediów lub powierzchownymi obserwacjami. Na pewno zdaje sobie też sprawę, że nawiązanie relacji partnerskiej z drugą osobą niesie za sobą odpowiedzialność - za tę drugą osobę i jej uczucia.


Z drugiej strony, każdy człowiek ze swej natury dąży do tego, aby myśleć o sobie dobrze. Natomiast z doświadczenia wiemy, że związek dwojga ludzi wiąże się z ryzykiem zranienia czy rozstania. Dlatego najczęściej jest tak, że osoba sprawna odczuwa lęk przed związkiem z kimś niepełnosprawnym - w odbiorze społecznym i tak pokrzywdzonym przez los - aby uniknąć poczucia winy "w razie czego". Ludzie bowiem często wolą z czegoś zrezygnować - nawet jeśli chcieliby spróbować - niż narazić się na uwikłanie w trudną sytuację, w której mimowolnie będą powodem czyjegoś cierpienia. Szczególnie, że w ich poczuciu ta druga osoba jest słabsza i "cierpiąca" z założenia, a przysparzanie jej dodatkowych złych doświadczeń, byłoby "kopaniem leżącego", co jest w społeczeństwie wyjątkowo negatywnie ocenianą postawą.


Kolejnym aspektem ważnym w kwestii związków partnerskich z niepełnosprawnymi, są oczekiwania i potrzeby potencjalnego partnera. On również ma marzenia i plany. Nie zakładał, że całe życie będzie czyimś opiekunem. Chciał żyć normalnie - mieć dzieci, pracować, wyjeżdżać na urlop za granicę. Tymczasem w odbiorze społecznym często związek z osobą przewlekle chorą lub niepełnosprawną jest bardziej "opieką" niż "partnerstwem".


Zdarza się, że rodzina osoby zdrowej również wywiera na nią presję, aby poszukała sobie kogoś nie obarczonego poważnymi problemami zdrowotnymi, z kim będzie mogła prowadzić "normalne" życie bez konieczności "opiekowania się" i podporządkowywania rytmowi wyznaczanemu przez chorobę czy niepełnosprawność. Trzeba wykazać się ogromną siłą psychiczną, aby sobie z tym wszystkim poradzić, a nie każdy jest na to przygotowany. Być może więc potencjalny partner czy partnerka osoby z niepełnosprawnością nie będzie mieć tyle siły, aby stawić czoło własnym lękom i presji społecznej, podejmując się wyzwania, jakim jest wspólne życie z kimś nie do końca sprawnym fizycznie i zrezygnuje, ucieknie.


Jeśli jednak partner wykaże się cierpliwością i rozwagą, jest szansa na oswojenie siebie i otoczenia z faktem związku z osobą niepełnosprawną. Z czasem być może uda się przełamać lęki i obawy, jakie znajdują się po obu stronach relacji partnerskiej, a wszystkie niedogodności związane z niepełnosprawnością przestaną być tak dotkliwe.


Gdy niepełnosprawność wdziera się w związek...


Niekiedy zdarza się, że ktoś utracił sprawność już w dorosłym życiu. Jako osoba zdrowa miał z pewnością swoje plany i marzenia, był już z kimś w związku. Nagłe pojawienie się ograniczeń zdrowotnych powoduje, że zarówno chory, jak i jego partner zostają niejako wtłoczeni w inną rzeczywistość. Dorosły - żyjący do tej pory normalnie - tracąc sprawność jest świadomą sytuacji osobą, ma silniejsze poczucie straty i krzywdy niż małe dziecko. Zdaje sobie sprawę, że jego życie uległo nieodwracalnej zmianie. Szczególnie po ustaleniu diagnozy i zrozumieniu, że nic już nie będzie takie jak przedtem, gniew miesza się z lękiem i niepewnością - o zdrowie i przyszłość. Odnalezienie się w tej trudnej dla obydwojga partnerów sytuacji, wymaga czasu i odbudowania zniszczonego w jednej chwili życia na nowych zasadach.


Towarzysząca temu mieszanina emocjonalna z pewnością nie przynosi korzyści dla relacji partnerskiej. Początkowa faza tego "nowego" najczęściej jest testem dla związku. Nowy niepełnosprawny bowiem spotyka się ciągle z nieznanymi do niedawna dla siebie doświadczeniami, poddawany jest różnym bolesnym i nieprzyjemnym zabiegom. Dodatkowo, zaczyna sobie on uświadamiać, że tak będzie już zawsze, bo choroba nie minie jak ból gardła. To wszystko powoduje, że taki człowiek - pogrążony we własnym lęku i cierpieniu - z reguły nie jest miły dla otoczenia. Może się zdarzyć, że zniechęca wręcz partnera do siebie. Jednak mówiąc "odejdź" wcale tak nie myśli. Przeciwnie, ponieważ odczuwa lęk i utracił poczucie bezpieczeństwa, w ten sposób paradoksalnie chce uzyskać zapewnienie, że "wszystko jest jak dawniej" i w związku nic się nie zmieniło. Aby zmniejszyć swój lęk, pragnie usłyszeć, że nie jest sam i że będzie dobrze. Zdrowy partner musi zatem wykazać się ogromną dojrzałością i zrozumieniem, aby udzielić w takiej chwili wsparcia.


To, czy relacja partnerska przetrwa tę próbę zależy też w dużej mierze od jakości związku przed utratą sprawności u jednego z nich.


Jeśli u podstaw związku leżała głównie powierzchowna fascynacja, być może pogodzenie się ze zmianą sytuacji zdrowotnej partnera będzie stanowiło większy problem. Tym bardziej, że utrata sprawności niejednokrotnie wiąże się z różnymi ograniczeniami oraz zaburzeniami - choćby w sferze seksualnej - które w znaczny sposób naruszają atrakcyjność fizyczną człowieka, co może stanowić poważną przeszkodę w trwałości relacji partnerskiej zwłaszcza, gdy przed wystąpieniem choroby była to najistotniejsza wartość w związku. Jeśli natomiast związek był trwały, opierał się na głębszych uczuciach i zaangażowaniu lub gdy w związku są dzieci, to z pewnością łatwiej będzie partnerom przejść rewolucję, jaką przyniesie ze sobą nagła utrata pełnej sprawności jednego z nich. A często jest to znacząca zmiana, wymagająca niekiedy przeorganizowania całego dotychczasowe życia. Planując wszystko - od codziennych spraw związanych z zakupami czy opieką nad dziećmi, do urlopów włącznie - trzeba na przykład wziąć pod uwagę większe zmęczenie oraz ograniczenia, jakie niesie za sobą istnienie przewlekłej choroby ograniczającej sprawność i tak wszystko zorganizować, aby na nowo określić podział obowiązków w rodzinie. Jednak opierając się na miłości, zaangażowaniu oraz ogromnej ilości zrozumienia, cierpliwości i zaufania do siebie nawzajem, dwoje ludzi może być razem pomimo, a niesprzyjające okoliczności mogą stać się nawet elementem spajającym związek.


Warto tu wspomnieć, że choć kobiety nazywane są słabą płcią, to właśnie one zdają się nieco lepiej sprawdzać w tak trudnej dla związku chwili, jaką jest ciężka choroba czy utrata sprawności partnera. Obdarzone większą empatią i skłonnością do opiekowania się kimś, częściej zostają przy przewlekle chorych czy tracących sprawność partnerach i mężach, lepiej też radzą sobie z dostosowaniem wspólnego życia do nowej sytuacji.


Związek partnerski to jedna z najważniejszych kwestii w życiu człowieka. Dzięki takiej relacji zaspokajamy wiele naszych potrzeb oraz mamy szansę spełnić się w ważnych rolach społecznych. Stąd też dążenie do takiego związku staje się - prędzej lub później - pragnieniem każdego, nawet jeśli trzeba wziąć pod uwagę ograniczenia związane z dodatkowym "towarzystwem" przewlekłej choroby lub niepełnosprawności. Każdy również ma prawo do tego dążyć. Jeśli związek będzie trwały, a u jego podstaw będzie głębsze uczucie, z pewnością również partner osoby z niesprawnością podejmie wyzwanie życia w tym swoistym "trójkącie".


Oprac. Emilia Malinowska


Copyright © 2008 by GVA


Projekt, w ramach którego powstaje portal Dom Otwarty: Przestrzeń Interakcji współfinansowany jest ze środków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w ramach Rządowego Programu - Fundusz Inicjatyw Obywatelskich