Czy dobroć i pomoc równa się naiwność i głupota?
Czasem mówi się o kimś, że ma "dobre serce". Z reguły oznacza to, że jest to człowiek otwarty i życzliwie nastawiony do otoczenia, chętnie udzielający pomocy każdemu potrzebującemu. Czy jednak zawsze doceniamy takich ludzi? Czy traktujemy ich poważnie i z należytym szacunkiem?
Współczesny świat to postawy egocentryczne i egoistyczne. Ludzie skupieni są na sobie i swoich sprawach, z reguły nie dostrzegając problemów innych. Jako nadrzędną wartość powszechnie kreuje się pieniądz i karierę, często jednocześnie uważając, że "cel uświęca środki", jakimi go osiągamy. Niejednokrotnie już od dziecka wpaja się człowiekowi, że trzeba być silnym, pewnym siebie i umieć "się sprzedać".
Wydaje się, że współcześnie oczekuje się od ludzi, aby byli silni, przebojowi, pewni siebie i odnosili sukcesy. Ci natomiast, którzy kierują się zasadami moralnymi nastawionymi na drugiego człowieka, są życzliwi, uprzejmi, otwarci i bezinteresowni - powszechnie uznani są za słabych, naiwnych i "niedzisiejszych". Osoby bardziej otwarte na ludzi i skłonne do pomocy często określa się - jeśli nie oficjalnie, to przynajmniej w myślach - jako naiwne i niezaradne życiowo, zwłaszcza wówczas, kiedy nie dysponują dużymi pieniędzmi. Ludzie bezinteresowni i wrażliwi są również postrzegani jako słabsi i niejednokrotnie wykorzystywani przez otoczenie, bazujące na ich wrażliwości. Stąd - choć otwarte i chętnie udzielające wsparcia - osoby takie nie pasują do lansowanego w mediach wizerunku człowieka sukcesu - silnego, przebojowego, błyskotliwego i pewnego siebie. Są niemodne, bo nie potrafią się "ustawić" w życiu i "rozpychać łokciami".
Z drugiej strony jednak, choć dobro jest czasem kojarzone ze słabością i naiwnością, ludzie - nawet ci silni i przebojowi - mają niekiedy po prostu potrzebę udzielenia komuś pomocy. Takie zachowanie bowiem - choćby pozornie było bezinteresowne i odruchowe - przynosi osobie pomagającej określone "korzyści" emocjonalne.
Przede wszystkim pomoc udzielana innym daje poczucie spełnienia "dobrego uczynku" i dowartościowuje osobę pomagającą. Poza tym ludzie - z natury obdarzeni większym lub mniejszym stopniem wrażliwości na nieszczęście i krzywdę innych - często współczują osobie znajdującej się w trudnej sytuacji. Co więcej jednocześnie zaczynają wyobrażać sobie siebie w podobnych okolicznościach i dochodzą do przekonania, że również chcieliby, aby ktoś udzielił im pomocy w obliczu nieszczęścia. Dlatego pomagając starają się zachować w taki sposób, jakiego sami by wówczas oczekiwali.
Wiele też zależy od sytuacji, w jakiej jest udzielana pomoc oraz od jej rodzaju. Czym innym jest bowiem wrzucenie pięciu złotych do puszki żebrzącemu bezdomnemu, a czym innym wyciągnięcie dziecka z płonącego samochodu.
Dlatego często się zdarza, że w obliczu jakiejś nagłej tragedii czy nieszczęścia ludzie stają się ofiarni i skorzy do poświęceń dla innych. W ekstremalnych sytuacjach wszystko przestaje być ważne i nikt się wówczas nie dziwi, że ludzie poświęcają swój czas, pieniądze, a czasem nawet życie, aby pomóc innym. Takie zachowania są nazywane aktami odwagi i podziwiane, a udzielający pomocy staje się bohaterem.
Jeśli zaś mowa o zwykłej pomocy - osobom biednym czy bezdomnym - nie jest ona już tak nobilitująca. Z reguły bowiem chodzi tutaj o pomoc materialną, w dodatku osobom, które nie cieszą się szacunkiem społecznym, są one bowiem zaprzeczeniem lansowanego powszechnie wizerunku "człowieka sukcesu". Najczęściej uważa się też, że do niesienia tego typu pomocy są powołane określone instytucje i to na nich głównie spoczywa obowiązek i odpowiedzialność. Dlatego ludzie potrzebujący finansowego wsparcia są często omijani obojętnie szerokim łukiem, a ich nieszczęście nie robi na innych wielkiego wrażenia. Ci zaś, którzy usiłują pomóc takim osobom, niejednokrotnie odbierani są jako naiwni i głupi, ponieważ mają "miękkie serce" i pozwalają sobą manipulować.
Jednak gdy pomyślę sobie, że tych drugich mogłoby kiedyś zabraknąć - zaczynam się bać. Czym bowiem stałby się świat, gdyby okazało się, że nie można w obliczu nieszczęścia czy jakiejkolwiek trudnej sytuacji liczyć na życzliwość i bezinteresowność innych? Dlatego głęboko wierzę, że ludzie z natury są dobrzy, a znane już od Starożytności powiedzenie, że "człowiek człowiekowi wilkiem" nie do końca jest zgodne z prawdą.
Oprac. Emilia Malinowska
Copyright © 2008 by GVA